07.07.2026
Czas i cisza
Jednym z wyzwań muzyki nowej jest wyzwolenie wykonawcy a co za tym idzie słuchacza z okowów rytmu i pulsu policzalnego.
Kultura europejska rytm ujarzmiła, policzyła, sprawiła, że możemy równo kiwać się do muzyki, każdą nutę podzielić na dwie drobniejsze i nigdy,
przenigdy się nie zgubić w meandrach pulsu.
Ale cechą kompozytorów wybitnych, tych którzy często mozolnie ale z nadzieją pchają rozwój muzyki do przodu jest nieustępliwość wobec wykonawcy i odbiorcy.
Stawianie ich w nowej sytuacji, wytrącanie z przyjemnej równowagi i budowanie oczekiwania.
Oczekiwania wobec odbiorcy, które świadczy o wielkim szacunku do niego i wierze, że on zrozumie, przetworzy w swoim sercu, umyśle a nawet ciele.
Bo nasze ciała najtrudniej przyjmują nieregularność fraz, niepewność ciszy, zamierzoną nieprecyzyjność dźwięku, szczególnie teraz, kiedy perfekcjonizm nagrań realizowanych na doskonałych instrumentach w doskonałych studiach zapędził nas w coraz węższe uliczki tolerancji a cisza stała się prawie „czynnością krępującą”.